Wracając z wygnania
Miłej podróży.
piątek, 1 czerwca 2012
Do domu
Do
domu
Absurdalna harmonia
jałowego globu
Wypełni przestrzenie
martwą wodą,
Przez zaśnieżony pokój
i dym
Wyciągnie palec i pokaże
nam drzwi,
Stąd - do domu...
Od kamiennych systemów w
opuchniętych głowach,
Teoretycznych proroków,
drukowanych bogów,
Od całej tej błyszczącej,
dzwoniącej i płonącej chujni
Do domu
Na piętrach, na
korytarzach tylko papierowy wiatr
Chowa po kieszeniach
zmięte pieniądze
Zgarnia do kupy kurz i
szmaty, śmiech i łzy, smutek - radość
Plus i minus dają
wyzwolenie
Do domu
Od głodu i wiatru, od
zimnego umysłu
Od sztucznego śmiechu,
bezwarunkowych odruchów
Od wszystkich narodzin,
śmierci i odrodzeń
Śmierci i odrodzeń
Do domu
Za jakie grzechy zadawać
sobie pytanie po co?
I po co? I po co? I po co?
I po co? I po co?
Do domu
-Janka
Diagilewa
Emil Cioran
Trzeźwość
spojrzenia nie wyrywa nas z żądzy życia, bynajmniej; sprawia
tylko, że przestajemy się do życia nadawać.
*
*
Mieć wysoce rozwiniętą
świadomość, być w każdej chwili świadomym, w każdym momencie
zdawać sobie sprawę z własnego położenia względem świata, żyć
w ciągłym napięciu poznawczym - to być straconym dla życia.
Poznanie jest dla życia utrapieniem, świadomość zaś to otwarta
rana w rdzeniu życia.
*
W wątpieniu szukałem
lekarstwa na niepokój. Skutek był taki, że lek sprzymierzył się
z chorobą.
*
Owego ranka w ubojni
obserwowałem zwierzęta pędzone na rzeź. W ostatniej chwili niemal
wszystkie opierały się, nie chciały iść. Poganiano je
biciem po tylnych nogach. Ta scena często przychodzi mi na myśl,
gdy, wyrzucony ze snu, nie mam siły stawić czoła codziennej
męczarni czasu.
*
Ci którym obcy jest
nieodparty urok nieszczęścia, obsuwania się w dół, wprost ku
przepaści - ci nigdy nawet nie przeczuli, czym jest kondycja ludzka,
do której się narodzili.
*
Człowiek sądzi, że
zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w
rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu,
będącego celem wszystkich innych.
*
*
Nic tak nie rozśmiesza,
jak usłyszeć słowo cel, kiedy się kroczy w kondukcie pogrzebowym.
*
Zobaczyć
jak śmierć rozprzestrzenia się po świecie, jak niszczy drzewo i
przenika senne marzenie, jak powoduje uwiąd kwiatu i cywilizacji,
jak zżera jednostkę i kulturę niczym rdza, to znaleźć się poza
łzami i żalem, poza wszelkimi kategoriami i formami. Ten, kto nie
zaznał uczucia owej strasznej agonii, kiedy wzbiera w nim śmierć i
zalewa go niczym fala krwi, duszącej jak wąż i powodującej przy
tym budzące grozę wizje, ten nie zna demonicznego charakteru życia
i stanu wewnętrznego wrzenia będącego przyczyną wielkiej
przemiany. Taki stan mrocznego upojenia jest koniecznym warunkiem, by
zrozumieć, dlaczego ktoś chciałby natychmiastowego końca tego
świata. Nie jest to świetliste upojenie ekstazą, w której
niebiańskie wizje wznoszą cię otulonego rozkosznym blaskiem, byś
wzleciał do sfery czystości, gdzie pierwiastek witalny sublimuje
się w niematerialność, lecz obłąkańcza tortura, niebezpieczna i
wyniszczająca dla tego pierwiastka, mroczne upojenie, w którym
śmierć zniewala cię swym przerażającym spojrzeniem koszmarnych
wężowych oczu. Doświadczyć takich doznań i wizji oznacza do
tego stopnia zbliżyć się do samej esencji rzeczywistości, że
zarówno życie jak i śmierć przestają być iluzoryczne i
przybierają najdramatyczniejszą z form. Unosząca się ponad
wszystkim agonia miesza życie i śmierć w strasznym wirze:
bestialskim satanizmie czerpiącym łzy z rozkoszy. Życie jako
powolna agonia i droga ku śmierci to nic innego jak inne ujęcie
demonicznej dialektyki życia, zgodnie z którą rodzi ono formy
tylko po to, by niszczyć je w irracjonalnym i immanentnym procesie.
*
*
Czy będziemy rozważać jednostkę, czy też całą ludzkość, nie powinniśmy mylić podążania naprzód z postępem, chyba, że przyjmiemy, iż zdążanie ku śmierci jest właśnie postępem.
*
Jak wielki jest regres ludzkości, najlepiej dowodzi to, że nie sposób znaleźć ludu ani plemienia, w którym fakt narodzin wywoływałby jeszcze żałobę i lamenty.
*
Byłem sam na tym cmentarzu dominującym nad wioską, gdy weszła tam kobieta w ciąży. Wyszedłem natychmiast, żeby nie musieć patrzeć z bliska na tę dostarczycielkę trupa ani przeżuwać kontrastu między rozdętym brzuchem a zapadniętymi grobami, między fałszywą obietnicą a kresem wszelkich obietnic.
*
Prokreować to kochać
plagę i pragnąć, by trwała i srożyła się coraz bardziej. Rację
mieli antyczni filozofowie utożsamiający ogień z zasadą
wszechświata i pożądaniem. Albowiem pożądanie pali, pożera,
unicestwia; jest zarazem motorem i niszczycielem bytów żywych, a
jednocześnie czymś mrocznym, piekielnym z samej swej istoty.
*
Kiedy
każdy zrozumie, że narodziny to klęska, istnienie, nareszcie
znośne, zacznie się jawić jako poranek po kapitulacji, ulga i
odpoczynek zwyciężonego.
*
*
Jeśli przywiązanie jest złem, to jego przyczyny należy szukać w skandalu narodzin, bo narodzić się to się przywiązać. Celem zobojętnienia powinno więc być usunięcie wszelkich śladów tego skandalu, najgorszego i najbardziej karygodnego ze wszystkich.
*
Wszelkie
przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu. Szczęśliwi, po
tysiąckroć szczęśliwi, którzy obywają się bez niego. Samotny
nie opłakuje nikogo, nikt też nie płacze nad nim. Niech ten, kto
nie chce cierpieć, kto czuje trwogę przed zgryzotą, uwalnia się
od ludzi.
*
Przyjemność szykuje ból.
*
Im więcej się cierpiało, tym mniej roszczeniowo jest się nastawionym. Pretensje do czegoś są oznaką nieprzebycia żadnego piekła.
*
*
To zwierzę rozumne (powiedzmy!) bierze się za budowanie, za teorie, pasjonuje się ideologiami w obliczu nędzy, zamiast zrzucić z siebie wszystko w geście wyższego zrozumienia i głębokiej komunii. Choć nie sposób interweniować w niczyje życie, choć w istocie nikogo nie można wyrwać z osamotnienia w cierpieniu, to przecież bierność jest zbrodnicza, tak jak zbrodnicza jest zdawkowa litość - a taka jest litość wszystkich ludzi. Istnienie nędzy na świecie kompromituje człowieka bardziej niż cokolwiek innego i wyjaśnia, dlaczego megalomania tego zwierzęcia będzie mieć katastrofalny koniec. Na widok nędzy wstydzę się nawet tego, że istnieje muzyka, która w takim sąsiedztwie staje się czymś bez wyrazu, zimnym. Istotą życia społecznego jest niesprawiedliwość. Jak więc w takiej sytuacji można jeszcze popierać jakąś doktrynę społeczną czy polityczną?
*
*
Jeśli ludzkość tak kocha zbawicieli, obłąkańców bezwstydnie wierzących w samych siebie, to dlatego, że sobie wyobraża, iż wierzą oni właśnie w nią.
Czy
ludzie jeszcze nie zrozumieli, że minął czas zajmowania się
inteligentnie sprawami powierzchownymi, że nieporównanie ważniejszy
od sylogizmu jest problem cierpienia, że krzyk rozpaczy objawia nam
nieskończenie więcej aniżeli najsubtelniejsza dystynkcja i że łza
ma zawsze korzenie głębsze niż uśmiech?
*
*
Wszystko co jest prędzej czy później rodzi koszmar. Postarajmy się więc wymyślić coś lepszego od bytu.
Ostatni mesjasz, Zaprzeczanie śmierci, teoria opanowywania trwogi, Uciec śmierci - pogoń za nieśmiertelnością
Peter
Wessel Zapffe w eseju „The last messiah” opisuje ludzką
wyjątkowo rozwiniętą świadomość jako ewolucyjny paradoks
czyniący nasze życia tragediami: pozwala ona gatunkowi homo sapiens
górować nad innymi, ale stanowi też niebezpieczeństwo dla jego
własnego przetrwania. Jesteśmy w stanie analizować to, że naszym
przeznaczeniem jest umrzeć, cierpienie nasze i cierpienie innych. Stawiając czoła rzeczywistości, jako gatunek przestajemy
nadawać się do życia – widzimy w jak beznadziejnej sytuacji
znajdujemy się sami i to, że
powodowanie cierpienia i śmierci kolejnych ludzi było i jest
niesprawiedliwe. Zapffe stawia pytanie: dlaczego zatem ludzkość nie
wymarła już dawno temu? Jego odpowiedź brzmi następująco: dzięki
mechanizmom pozwalających nam otaczać się gęstą siecią iluzji i
w sztuczny sposób zwalczać własną świadomość. Wyróżnia
cztery główne mechanizmy:
-izolację - stosowanie wobec siebie i innych swoistej zmowy milczenia (szczególnie ważnej wobec dzieci, by już na początku nie przestraszyły się tego, co je czeka), dzięki czemu izolujemy złowieszcze fakty na temat egzystencji od naszych świadomości,
-izolację - stosowanie wobec siebie i innych swoistej zmowy milczenia (szczególnie ważnej wobec dzieci, by już na początku nie przestraszyły się tego, co je czeka), dzięki czemu izolujemy złowieszcze fakty na temat egzystencji od naszych świadomości,
-zakotwiczenie
- łapanie się wartości takich jak rodzina, dom, podwórko, szkoła,
firma, jakaś sprawa, Bóg, Kościół, kraj, moralność,
przeznaczenie, prawa, ludzie, planowanie przyszłości, gromadzenie
dóbr materialnych, władza, dzięki czemu łudzimy się, że
jesteśmy bezpieczni i ważni,
-rozrywkę
- odwracanie uwagi, dzięki czemu nie rozmyślamy nad kłopotliwością
i problematycznością naszej sytuacji,
-sublimację
- poddawanie tragicznych aspektów życia obróbce i podawanie ich w
postaci sztuki czy innych prac, co robią twórcy, dzięki czemu,
tych aspektów estetyzacji i pozornej z nimi konfrontacji, skupianiu
się na ich obrazowych, dramatycznych, heroicznych, lirycznych, czy
nawet komicznych aspektach, od realnej konfrontacji pozwalają sobie
i innym uciec (Zapffe jako przykład sublimacji podaje „The last
messiah” i siebie).
Zdaniem
Zapffego depresja jest często gorzkim owocem bycia świadomym (ten
pogląd filozofa potwierdzają niektóre badania, mówi się o
fenomenie depresyjnego realizmu).
W roku 1973
kanadyjski antropolog kultury Ernest Becker napisał książkę „The
denial of death”, w której, tak jak Zapffe czterdzieści lat
wcześniej, stwierdził, że głównym źródłem ludzkiej motywacji
jest odsuwanie od siebie wiedzy o śmierci. Na podstawie prac
Ernesta Beckera powstała w psychologii teoria opanowywania trwogi. W
roku 2003 nakręcono o niej film:
„Nie
tylko swój własny czas jest w stanie wzrokiem ogarnąć, przenika
spojrzeniem cmentarze, płacze przeciw niemu pieśń zapadniętych
milleniów pobrzmiewając w ohydnie rozkładających się ciałach,
złożonych do ziemi marzeniach matek. Kurtyna przyszłości odsłania
się ukazując powtarzający się w nieskończoność koszmar,
bezsensowne trwonienie organicznej materii. Cierpienie miliardów
ludzi wchodzi w niego przez bramę współczucia i za nią wszystko,
co ma miejsce, wywołuje kpiący śmiech domagający się
sprawiedliwości, najgłębiej przypisanej człowiekowi zasady. (...)
Znak zagłady jest wypisany na waszych czołach - jak długo
będziecie wierzgać opierając się ukłuciom szpilek? Tutaj jest
tylko jedno zwycięstwo i jedno zwieńczenie, jedno zbawienie i jedno
rozwiązanie. Znajcie siebie - bądźcie niepłodni i niech ziemia
będzie cicha po was.”
-Peter Wessel
Zapffe
Subskrybuj:
Posty (Atom)